Święta minęły, a ja sobie zafundowałem urlop do końca roku. A co?

Ale, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, mam mnóstwo do nadrobienia. Szczególnie spraw urzędowych, na które na co dzień czasu mi brakuje. Tak zwyczajnie. I na takie „atrakcje” poświęcę najbliższy czawartek i piątek. Urząd miejski, elektrownia, sąd, bank, fundusz emerytalny. Myślę, że dam radę. Liczę na małe kolejki i… czynne urzędy. Nikt na swoich stronach nie pisze o przerwie w pracy.

Do tego kontrola firmy. Niby urlop, ale koniec roku idzie. Kasę od klientów trzeba ściągać. Tych słabopłacących. Zapewniony mam więc telefoniczny kontakt z firmą, działem sprzedaży. Produkcja w przerwie stoi, na szczęście.

Do kompletu pozostaje całe mnóstwo drobiazgów do zrobienia w domu. I taki to jest ten urlop. Ale zawsze urlop…

Muzycznie piosenka, która stała się źródłem inspiracji przy poszukiwaniu nazwy dla mojego ulubionego zespołu… Deep Purple.

Pozdrawiam