Było jak w tytule posta.

W ramach sprawdzania, które ze schodów przemysłowych wybrać do zakładu, wchodziłem i sprawdzałem czy są wystarczająco bezpieczne. Wszedłem na jedne, na samą górę, i szybkim krokiem pokonałem dwa stopnie w dół. Resztę przeleciałem zgodnie z grawitacją. Ta reszta to jakieś 10 stopni. 10 metalowych stopni ze specjalnie nacinanymi krawędziami, żeby się nie pośliznąć…

Lot był bardzo krótki a lądowanie bardzo bolesne.

Dziś w kilku miejscach obserwuję dziwne przebarwienia na sobie. Nie chcą zejść… I zajebiście bolą.

I tak na samym sobie doświadczyłem, których schodów nie wybierać.

Muzycznie wybieram Rainbow w piosence Stargazer. Dla mnie to nawiązanie do mojego kontaktu ze schodami…

Pozdrawiam, wciąż siniejąc