Dziś na temat, który pojawia się w przestrzeni publicznej co jakiś czas. Szczególnie w okresie wzmożonej aktywności tematów pro-  lub antyaborcyjnych.

Chodzi o badania prenatalne. Dla jednych to badanie przed usunięciem ciąży (takie opinie słyszałem) dla innych badanie jak wiele innych.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że spotkałem się ze skutkiem tych badań. Nie, nie ja byłem badany. Koleżanka z pracy zaszła w ciążę. Wspólnie z partnerem planowali to od kilku miesięcy. Po jakimś czasie, nagle, zniknęła z pracy. Chyba po trzech miesiącach ciąży. Co się okazało? W badaniach wyszły jakieś wady dziecka. A i ona sama poczuła się źle. I co dalej? Ano walczy jak lwica, żeby wyleczyć noszone dziecko i poprawić swój stan zdrowia.

Nie widzę więc związku między badaniami prenatalnymi a przerywaniem ciąży. Dzięki TYM badaniom, ta, konkretna osoba, ma szansę na wyleczenie swojego nienarodzonego dziecka. Bez TYCH badań urodziłoby się chore, z uszkodzeniami lub wadami. Dzięki TYM badaniom, ma szansę urodzić się zdrowe.

Czego im życzę.

Pozdrawiam