O muzyce

Po raz pierwszy

Jaka jest piosenka, którą jako pierwszą zapamiętałem? Chodzi mi o piosenkę inną niż przedszkolna czy tez szkolna z lekcji śpiewu. Żadne Mazowsze czy też Zespół Reprezentacyjny Wojska Polskiego. Piosenkę tzw. popularną. Z radia.

I tu mam zagwozdkę.

Może to Thin Lizzy i ich Whiskey in the jar?

Może to Resonance  i O.K.Chicago?

A może Jethro Tull i Thick as a brick?

Może Paper Lace – The night Chicago died (to już druga piosenka z Chicago w tym zestawieniu!)?

Może Vanilla Fudge – You Keep Me Hangin’ On?

Może Grand Funk Railroad – Inside Looking Out?

Sam już nie wiem. Dziś moje muzyczne upodobania wiele się nie zmieniły. Lubię każdą muzykę, która mi się podoba :-) Nawet TAKĄ lub TAKĄ.

Pozdrawiam z pięknego miasta Olomouc

 

To już rok…

Mija właśnie rok jak zmarł Lemmy. Nie będę się rozpisywał o nim. Kto go zna nie musi nic więcej czytać o nim. Kto nie zna… może sam coś znajdzie.

Znalezione obrazy dla zapytania sick lemmy

To jedno z ostatnich zdjęć.

Poniżej z czasów świetności.

Podobny obraz

 

Jako muzyczny obrazek zespół Motörhead w nagraniu Motörhead oraz zespół Hawkwind w nagraniu Silver Machine.

Pozdrawiam

Smutny dzień, przynajmniej dla mnie

Zmarł Lemmy.

Wielu nic to nie powie. Ci, którym powie, wiedzą o kim piszę.

Zmarł, trochę pewnie na własną prośbę. Kilka dni temu, we wpisie świątecznym życzyłem Mu kolejnych lat. Wytrwał tylko 4 dni.

Kontrowersyjny, ale niepowtarzalny. Takim Go zapamiętam.

Jeden z klasyków Motörhead – God Was Never On Your Side.

Pozdrawiam

Zimny łokieć

Każdy, zapewne, widział kiedyś przejeżdżający samochód, z którego wydobywały się dźwięki typu um-cyk, um-cyk….

Do tego kierowca i pasażer z „zimnymi łokciami”.

Wpadła mi dziś w ucho piosenka, w sam raz do wystawiania łokcia i generowania umcyków.

AronChupa – I’m an Albatraoz

To jedyne skojarzenie, choć może niezbyt sprawiedliwe dla piosenki i wykonawcy/wykonawczyni. Do typowego umcykowania lepiej nadaje się techno albo disco polo.

Pozdrawiam

Rozterki

Każdego pewnie ojca dopadają rozterki związane z własną córką. Wiadomo. Córeczka jest tatusia. Czy to się komuś podoba czy nie. Świetnie oddaje te rozterki piosenka Tomasza Jachimka.

Skąd się bierze taka zazdrość o potencjalnego partnera? Nie wiem. Ale coś w tym jest. Wiem coś o tym…

Z innej beczki. Chodzi za mną kilka tematów muzycznych.

Na początek coś z klasyki. Vanilla Fudge w piosence You keep me hangin’ on. Temat przyplątał się do mnie lata temu. Przyniósł go kuzyn. Rozmiłowany w muzyce z lat 60-tych. I tak wracam sobie do tego wykonania. Raz na jakiś czas.

Drugi temat to pokłosie mojego wyjazdu do Niemiec. Wszedłem do jakiegoś marketu kupic sobie coś do picia. W niewielkim miasteczku na południu Niemiec. W kącie znalazłem stojak z płytami. W oczy rzuciła się płyta pod tytułem Skills in pills sygnowana nazwiskiem Lindemann. W ciemno rzuciłem do koszyka. I nie żałuję. Płyta w bardzo specyficznym klimacie. Z płyty wybrałem piosenkę Praise abort. Ciężko wrzucić inny tytuł, bo w większości są one poblokowane na YT.

Życząc miłego słuchania

Pozdrawiam

Jak zrobić dobrze dziewczynce…?

Jak uszęśliwić i, jednocześnie, onieśmielić dziewczynkę?

Może TAK?

Szczęście i onieśmielenie. 2w1.

Pozdrawiam

To powinno ukazać się 14 kwietnia

Tego dnia urodziny obchodził mój ulubiony gitarzysta. Ritchie Blackmore. 70-te urodziny. Kto zechce, może sobie o nim poczytac w linku.

Na żywo widziałem go dwukrotnie. Raz z Deep Purple i raz z Blackmore’s Night.

Rozpisywać się nie będę. Niech o muzyku opowie jego twórczość. W dość subiektywnej odsłonie. Z każdej dekady aktywności coś dla przykładu.

Lata 60-te

Z zespołem The Outlaws w nagraniu Return of the outlaws. To pierwszy singiel, na którym słychac jego grę. Wydany w 1963 roku.

Z Ritchie Blackmore Orchestra w nagraniu Getaway. Nagranie pochodzi z 1965 roku.

Z Deep Purple w nagraniu April z 1969.

Lata 70-te

Z sesji Green Bulfrog nagranie Bulfrog. W zależności od źródła z 1970 lub 1971 roku.

Z Deep Purple w nagraniu Sail away z 1974 roku.

Z Rainbow w nagraniu Rainbow eyes. Pochodzi z płyty Long live rock’n'roll wydanej w 1978 roku.

Lata 80-te

Z Rainbow w Difficult to cure (koncertowej wariacji na temat IX symfonii Bethovena). Nagranie pochodzi z 1981 roku, tu w wykonaniu z 1984.

Również z Rainbow nagranie z 1981 roku. Spotlight Kid. Również w koncertowej wersji z 1984 roku.

Z Deep Purple w nagraniu Mitzi Dupree z 1987 roku.

Lata 90-te

Z Deep Purple w nagraniu Anya z 1993.

Z Rainbow w nagraniu Hall of the Mountain King, wariacji na temat Griega. Nagranie pochodzi z 1995 roku.

Z sesji nagraniowej Twang! A Tribute To Hank Marvin & The Shadows nagranie Apache z 1996 roku.

Z Blackmore’s Night z debiutanckiej płyty Shadow of the Moon nagranie Play minstrel play. Płyta i nagranie z 1997 roku.

XXI wiek

Z Blackmore’ Night Göttliche Devise. Nagranie z 2010 roku.

Po raz kolejny z Blackmore’s Night w nagraniu Carry on… Jon. Nagranie poświęcone pamięci Jona Lorda. Pochodzi z 2013 roku.

 

I tyle. Niech o muzyku opowie jego gra. I niech ta gra trwa jak najdłużej.

 

pozdrawiam

Zostałem fanem

Kilka postów temu wspominałem o obrobieniu działki, narobieniu szkód i tym podobnym atrakcjom. Dorzuciłem piosenkę, która skojarzyła mi się z całą tą sytuacją. Wykonawca to niejaki Chwytak. Zaintrygował mnie i zacząłem słuchać Chwytaka na YT. Odleciałem.

Gość ma niesamowity dystans do samego siebie. Swoimi pomysłami pozarażał przyjaciół i rodzinę. Ma kilka kanałów tematycznych. Dla mnie najciekawszymi jawią się jego przeróbki przebojów znanych wykonawców. Nagrał ich sporo, ale (poza już wspomnianą) do mnie najbardziej trafiają te:

Do mordy bydym loł – parodnia Gotye

Wjebię jej? – parodnia Yugopolis i Macieja Maleńczuka

Może to nie jest szczyt artyzmu. Ale odmóżdża zajebiście po ciężkim dniu.

Pozdrawiam

Zjednoczone Królestwo

Byłem wczoraj na koncercie zespołu UK. W warszawskim klubie Progresja. Klub wypełniony do ostatniego miejsca.

UK w dobrym składzie. Z najlepszych czasów Eddie Jobson na instrumentach klawiszowych i skrzypcach oraz John Wetton, który grał na gitarze basowej i śpiewał. Wraz z nimi grali też Alex Machacek na gitarze i Virgil Donati na perkusji.

Panowie w wyśmienitej formie. Zaprezentowali te utwory, na które wszyscy liczyli. Świetnie zaprezentował sie Eddie Jobson, wygrywając na instrumentach klawiszowych i na skrzypcach kolejne partie utworów. Nie zabtrakło też solowych popisów.

Tu UK w Ceasar’s palace blues. Zaśpiewanym na warszawskim koncercie z publicznością (załączam link do innego wykonania, bo warszawskiego na YT nie ma). Nie zabrakło też In the dead of night. Tu, z kolei, Eddie Jobson w solowym popisie na skrzypcach.

Było wszystko! Była atmosfera, byli świetni muzycy, wspaniałe utwory. Zabrakło mi dwóch utworów. Dwóch klasyków. Danger money i Nothing to lose.

Mimo, że koncert trwał dwie godziny to miałem wrażenie, że gdyby trwał dwa razy dłużej to też nie byłby zbyt długi… Zakonczyły go kilkunastominutowe owacje na stojąco. Znakomicie spędzony wieczór!

Jako, że koncert odbył się w ramach UK 2015 Final World Tour, nie spodziewam się dogrywki… Chociaż może…

Warto było pójść i zobaczyć swoich idoli sprzed lat. W znakomitej formie.

Pozdrawiam

Dziadki Dziadkom

Muzyczni „Dziadkowie” Dziadkom na Dzień Dziadka.

The Shadows – Man of Mystery

Omega – Gyöngyhajú lány

Procol Harum – A whiter shade of pale

Ray Charles – Georgia on my mind

Wszystko to wiekowi panowie, „dziadkowie”, którym chce się grać i śpiewać ku uciesze słuchaczy.

I na koniec obchodzący w tym roku dwa okrągłe jubileusze Lemmy. 70-te urodziny (70 lat skończy w Wigilię) i 40-lecie działalności Motörhead. I Motörhead właśnie na zakończenie – Bomber.

Dziadkom życzę miłego słuchania. A wszystkich nie dziadków jak zwykle…

Pozdrawiam