Na ten Nowy Rok

Wszystkim życzę tego, co sobie wymarzyli.

Oby ten 2013 rok był dla wszystkich lepszy od 2012. W dowolnym zakresie.

Takie proste życzenia. Bez zbędnych ozdobników. Bez zbędnych frazesów. Zresztą poeta ze mnie żaden.

Więc od serca dedykuję piosenkę. W sam raz na Nowy Rok.

Poza tym życzę wszystkim szampańskiej zabawy sylwestrowej. Niech trwa, i trwa, i trwa, i … kończy się bez bólu głowy :-)

 

Pozdrawiam

Święta minęły

Święta minęły, a ja sobie zafundowałem urlop do końca roku. A co?

Ale, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, mam mnóstwo do nadrobienia. Szczególnie spraw urzędowych, na które na co dzień czasu mi brakuje. Tak zwyczajnie. I na takie „atrakcje” poświęcę najbliższy czawartek i piątek. Urząd miejski, elektrownia, sąd, bank, fundusz emerytalny. Myślę, że dam radę. Liczę na małe kolejki i… czynne urzędy. Nikt na swoich stronach nie pisze o przerwie w pracy.

Do tego kontrola firmy. Niby urlop, ale koniec roku idzie. Kasę od klientów trzeba ściągać. Tych słabopłacących. Zapewniony mam więc telefoniczny kontakt z firmą, działem sprzedaży. Produkcja w przerwie stoi, na szczęście.

Do kompletu pozostaje całe mnóstwo drobiazgów do zrobienia w domu. I taki to jest ten urlop. Ale zawsze urlop…

Muzycznie piosenka, która stała się źródłem inspiracji przy poszukiwaniu nazwy dla mojego ulubionego zespołu… Deep Purple.

Pozdrawiam

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt życzę wszystkim Czytelnikom mojego bloga. 

Oby były wymarzone i spędzone w miłym gronie rodziny i przyjaciół.

Oby Mikołaj był hojny i pamiętał o dobrych uczynkach, które doceni.

Każdemu co mu tylko się zamarzy.

 

Obrazek: świąteczne ciastka i choinka

 

Pozdrawiam świątecznie

As pik

Lubię Motörhead i Lemmiego. To typowy przykład zapaleńca i wiernego swoim ideałom muzyka. A jego „Ace of Spades” to po prostu klasyka gatunku. Ale jak każda klasyka potrafi nieźle zaskoczyć w dziwnych i nietypowych wykonaniach. Oto oryginał i wersje mniej znane.

1. Motörhead. Wersja oryginalna z płyty

2. Motörhead. Wersja powolna, akustyczna

3. Motörhead. Z koncertu

Trzy wcielenia. I każde inne.

W pierwszym po prostu dynamika.

W drugim pełen spokój.

Trzecie to po prostu dynamit!!! A Lemmy grając ten koncert ma 61 lat!!!

A, że nagranie jest naprawdę świetne, niejeden wykonawca wziął je na warsztat. Oto kilka próbek.

1. Гайдамаки (Haydamaky) – z kozacką fantazją i ukraińskim akcentem.

2. Hayseed Dixie – na country’ową nutę

3. Tokyo Yankees – metal po japońsku

4. Bathory – Szwedzi wzięli asa na warsztat

5. Avulsed – growling z Hiszpanii

6. Melt – industrialna wersja

7. Southpark – rysunkowa wersja :-) Ale brzmi jak przerobiony elektronicznie oryginał.

8. Hetten Des – tym razem belgowie przerabiają na … swoją modłę

9. Union Avenue – taka ciekawostka

10. Bela B + S.U.M.P. – najbliżej disco!!! Z takiego pierwowzoru!

11. Great Western Squares – i znowu wersja country. Widać piosenka pasuje do tego stylu.

I na koniec Motörhead w nagraniu… Motörhead. Mnie powala mimo prostoty.

Pozdrawiam miłośników Lemmiego i jego pokręconej muzyki. Niemiłośników też pozdrawiam. A co?

Kontrowersyjny pocałunek (może zatruty)

Czyli amerykańska grupa KISS. Wbrew swoim deklaracjom na blogu o wyższości rocka nieamerykańskiego nad amerykańskim dziś sama amerykańska muzyka.

KISS lubię, choć tylko niektóre piosenki. Oto moi faworyci w subiektywnym wyborze.

1. I was made for lovin’ you – balladka z niezłym wykopem. Świetnie mi się ją słucha w samochodzie.

2. Detroit Rock City – sam niezły wykop. Dynamika mnie po prostu powala. Też do auta, do szybkiej jazdy.

3. God of Thunder- ponure i monotonne. A jednak wpada w ucho. Uwielbiam Gene Simmonsa za jego sceniczne wygłupy.

4. Beth – KISS ze śpiewającym perkusistą! Piękna ballada.

Na ostateczne pogrążenie mnie przez samego siebie wpłynie pewnie jeszcze dodatek Alice Cooper’a. Mam dwie ulubione piosenki w jego wykonaniu.

1. School’s out – jeszcze z podstawówki. Zawsze wzbudzałem się na słowa: school’s out forever!!!

2. Poison – niewątpliwie trochę późniejsze. Może i pretensjonalne. Ale jakie zajebiste.

Z pełną świadomością przeszedłem dziś na stronę amerykańską. Czasem wracam do tego co mnie bawiło jakiś czas temu. Może jestem trochę sentymentalny? Może.

Pozdrawiam

Przedświąteczne wspominki czyli Leslie Sentymentalny

W zapale przedświątecznych przygotowań przypomniały mi się przygotowania w atmosferze stanu wojennego. Klimat ograniczeń, kartek, braku … wszystkiego poza octem. Trąbią o tym w TV, radiu, prasie, internecie.
Przypomniałem sobie swoje własne podróże na wschód (Podlasie) po rąbankę, jajka i inne produkty spożywcze. Na kartkach nie dało się normalnie przeżyć. Rano w pociąg. Po południu byłem znowu w Warszawie z prowiantem. Jedno i drugie ciężko było przewieźć. Jajka łatwo się tłukły. A woziłem w plecaku ze stelażem. Dopracowałem metodę i … stłuczki nie istniały. Z mięsem też nie było łatwo. Ćwiartka świni trochę ważyła. Poza tym zawsze gdzieś krew przeciekała. Nigdy nie kładłem torby czy plecaka na półce. Żeby komuś krwią ciuchów nie pochlapać. Dziś to brzmi trochę jak bajka. Ale to najprawdziwsza prawda.
Pamiętam też pierwsze ograniczenie w zakupie … cukru.
Byłem na wakacjach. Rok 1976. Na działce w lesie. Mama jakieś konfiturki robiła bo środek lata i owoców mnóstwo było.
„Podjedź no do sklepu i kup 5 kilo cukru.”
Leszczyk młody byłem. Siadłem na rower i pojechałem. Wchodzę do sklepu (podwarszawskie zadupie, sklep otoczony drzewami).
„5 kilo cukru poproszę”
„Po kilogramie sprzedajemy” – w sklepie poza mną była tylko ekspedientka. Nie do końca rozumiałem czemu tylko kilo.
Wziąłem kilo i wyszedłem. Natychmiast potem wszedłem i kupiłem ponownie. I tak 5 razy. Do dziś nie wiem po kiego wała baba mnie tak przeczołgała.
Fakt, że kilka dni później cukier po 10,50 był na kartki, a w wolnej sprzedaży tzw. komercyjny po … 26,- i tego do oporu było.

 

A dziś? Nuda. 150 gatunków szynki, cukier biały, brązowy, trzcinowy, …, jajka zwykłe, z wolnego wybiegu, ekologiczne, przepiórcze. Nawet słynny ocet w takiej różnorodności występuje, że nie wiadomo co wybrać.
I bez kolejki, kartek, bez problemu.

Pozdrawiam przedświątecznie i bezkartkowo

Na długie jesienne wieczory (ostatnie tego roku)

Zostało jeszcze kilka dni jesieni. Dosłownie  końcóweczka.

I po takich krótkich, jesiennych dniach nastają długie, jesienne wieczory. Na takie właśnie wieczory taka oto nastrojowa ballada.

Organy Hammonda i śpiew! Coś pięknego. Uspokaja przed snem jak mało co.

Śpiewa David Coverdale. Na organach gra(ł) Jon Lord. A firmuje to Whitesnake.

Ballada powala. Oto ona w całej okazałości:

I need your love so bad

Po przemyśleniu dokładam jeszcze to.

Deep Purple – Soldier of Fortune

Kolejna piękna ballada. Tekst pod piosenką (i na ekranie chyba też). Po angielsku, ale kto by na detale zwracał uwagę.

W obu piosenkach wspaniale śpiewa David Coverdale. Ma głos wprost stworzony do takich utworów.

Pozdrawiam, sentymentalnie zasłuchany

Nagrodzony!!!

Ponownie zostałem nagrodzony!

Jak piszę swoje blogi ponad dwa lata, nagrody dostałem w ostatnich dwóch miesiącach!!!

Nagrodę:

dostałem od Malawiarta. Zdziwienie odebrało mi mowę, więc DZIĘKUJĘ dopiero teraz.

Zabawa ma swoje reguły, więc je zamieszczam:

 

1. Nominować blogi, które według mnie zasługują na wyróżnienie.

Zdaniem Frau Be – takich opisów podróży i tak pięknych zdjęć nie powstydziliby się najznamienitsi podróżnicy.

PollyAnka, blog Wielkie Pranie – za brnięcie przez trudną rzeczywistość z optymizmem godnym lepszej sprawy

CzarT – za pokazanie, że muzyka nie kończy się tam, gdzie mi się wydaje.

 

2. Poinformować blogerów, o tym, że są nominowani (się zrobi komentarzem).

 

3. Podziękować blogerowi, który mnie nominował – co zrobiłem powyżej.

 

4. Dołączyć nagrodę na swoim blogu (powyżej).

 

Naprawdę cieszę się z takiego wyróżnienia. Jak wspominałem kilka/kilkanaście postów temu, piszę, bo mam wrażenie, że takiego nudziarza nikt nie będzie słuchał. A tu proszę. Może nie słuchają, ale czytają.

Dzięki Wam wszystkim za to.

Pozdrawiam

Słowo, które ma wiele znaczeń

Tym słowem jest COVER. Słowo angielskie, które ma naprawdę wiele znaczeń.

Ale mi chodzi o jedno. O piosenkę nagraną ponownie, przez innego artystę.

A skojarzenie naszło mnie po tym, jak wpadła mi w ręce płyta Re-Machined a Tribute to Deep Purple’s Machine Head.

Płyta wydana z okazji 40-tej rocznicy wydania legendarnej Machine Head. Nie chcę jednak szukać coverów do każdej piosenki. Wybiorę tylko te, które najbardziej mi się spodobały lub mnie zadziwiły. I nie tylko te pochodzące z Re-Machined…

Zaczęło się od tego, że w radiu usłyszałem jakieś dziwne wykonanie When a blind man cries. Piosenka, pierwotnie, na płycie Machine Head się nie zmieściła. Usłyszane wykonanie było dziwne, ale pięknie zagrane. To Metallica wzięła na warsztat tą piosenkę. Oryginał brzmi TAK.

To potem poszło… Zacząłem szukać coverów wśród innych wykonawców, niekoniecznie śpiewających na wspomnianej Re-Machined…

I oto wyniki moich poszukiwać. Zawsze zestawione z oryginałem.

Highway Star w wykonaniu Chickenfoot i w oryginalnym Deep Purple. W obu wykonaniach pełno jest energii.

Pictures of Home. Najpierw w wykonaniu wielkiego miłośnika Ritchie Blackmore’a. Yngwie Malmsteen. I oczywiście wersja Deep Purple.

Lazy. Na koncertach Deep Purple to żelazny numer. Tu wykonują ją Jimmy Barnes i Joe Bonamassa ze wspomnianej płyty Re-Machined… A tu wykonanie oryginalne Deep Purple.

Space Trucking. W wykonaniu Iron Maiden. Po raz kolejny z płyty Re-Machined… I wykonanie Deep Purple z czasów, kiedy to była nowa piosenka. Najbardziej jednak podoba mi się wykonanie z California Jam z 1974 roku. Ale to już każdy we własnym zakresie sobie znajdzie. Jest na tyle długie, że ciężko znaleźć je na YT w jednym kawałku.

Na koniec zostawiłem sobie Smoke on the Water. Nie jest to ostatnie nagranie na płycie (ani Re-Machined… ani Machine Head). Ale zostawiłem, bo, w tym przypadku, coverów można znaleźć ile wlezie. To w końcu klasyk.

Smoke on the Water. Na początek… polski zespół Test. A śpiewa nie kto inny jak Wojciech Gąssowski. Ten od wzgórz nad Soliną i prywatek co się gdzieś podziały. Kolejne wykonanie jest… po japońsku. I nie na rockowo. I kolejne nietypowe wykonanie. Orkiestra armii niemieckiej. Jak się patrzy to wygląda dość groźnie. I oryginalne wykonanie Deep Purple.

A dla tych, których muzyka rockowa nudzi, denerwuje, wkurza, irytuje, itp. CHÓR KATEDRALNY.

Życzę miłego słuchania.

Pozdrawiam

Mikołaje, Mikołaje

Dziś Mikołajki.

Oby ten dzień był dla każdego „grzecznego” ziemianina umilony jakimś podarunkiem. Takim, na jaki zasłużyliśmy. Takim, jakiego oczekujemy.

Mikołaju, uznaj nas, wszystkich blogerów, za miłych i sympatycznych ludzi. Zostaw rózgi dla polityków, oszustów, rowerzystów i inne osobistości, które na to zasłużyły.

Blogerzy! Pokażmy Mikołajowi (świętemu ma się rozumieć), że zasługujemy na miłe drobiazgi o poranku.

 

Uwierzmy, że Mikołaj (święty ma się rozumieć) istnieje, to uwierzy, że warto nam coś podrzucić z rana…

Pozdrawiam, wyczekując na jego przybycie

Aha, aha. Pamiętajmy o liście do Świętego Mikołaja. Inaczej możemy dostać nie to co chcemy…